HERstoria.

Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądało życie osób nieheteronormatywnych w przeszłości? Tu, w Polsce? Coś wiemy o różowym trójkącie, symbolu jakim oznaczano męskich homoseksualistów w niemieckich obozach koncentracyjnych, ktoś może słyszał o akcji „Hiacynt” ( masowa akcja Milicji Obywatelskiej przeprowadzona w PRL w latach 1985–1987, polegająca na zbieraniu materiałów o polskich homoseksualistach i ich środowisku, w wyniku której zarejestrowano ok. 11 000 akt osobowych, na polecenie generała Czesława Kiszczaka.) , jednak, co zrozumiałe, mało kto zagłębia się w historię, która go bezpośrednio nie dotyczy. Decydując się na założenie bloga i czynne działanie w sferze publicznej, mające na celu zwiększenie widzialności polskich kobiet nieheteronormatywnych, uderzył nas brak spójnej herstorii na bazie której można by stworzyć poczucie ciągłości i kontinuum. Posiadanie wspólnej historii, znajomość historii zbiorowej tożsamości jest jednym z warunków poczucia przynależności i solidarności w grupie. Może w tym tkwi sekret dlaczego lesbijkom tak trudno jest się zjednoczyć? Są inicjatywy, które mają silne liderki i prężnie działają, ale doświadczenie pokazuje, że gdy znika liderka, upada cała grupa. Czy lesbijkom jest lepiej nie wychodzić z cienia? Czy też może faktycznie wybieramy nieistnienie? Może wcale nie jest to aż taki powszechne zjawisko, może i w społeczności LGBT+ panuje mizoginizm na poziomie wykluczenia kobiet, do tego stopnia, że one już nawet nie chcą się „wychylać”?

6347729-_uy630_sr1200630_
Natrafiłyśmy jednak na książkę, która odmieniła nasze postrzeganie tematu. „Dziewczyny wyjdźcie z Szafy” Anny Leszczuk, to pierwsza książka tego typu na polskim rynku wydawniczym. Tego typu, to znaczy spisana w formie wywiadów, pokazująca przekrojowo środowisko lesbijek na ten szczególny moment w historii, gdzie byliśmy już w Unii Europejskiej i kwitły przed nami tęczowe perspektywy, a wprowadzenie związków partnerskich i zrównanie praw wydawało się być na wyciągnięcie ręki. Książka zawiera wypowiedzi kilkudziesięciu kobiet i par kobiecych, niektóre są młode, inne dobiegają 60 – tki. Są wyautowane i zaangażowane, ale są też takie, które boją się ujawnić nawet swój wiek, byleby tylko się nie zdradzić, żyją w ukryciu, odmawiają sobie prawa do miłości..te poruszające świadectwa są niezwykłym zapisem lesbijskiej tożsamości, która istnieje w naszym kraju znacznie dłużej niż mogłoby się wydawać… Dzięki książce dowiedziałyśmy się jak poznawały się kobiety w epoce sprzed internetu (były to ogłoszenia w prasie!), jak wchodziły w relacje, jak tłumaczyły swój status związku (ciekawe ile tzw. starych panien to tak naprawdę osoby nieheteronormatywne?). Dzięki nim poznałyśmy też pierwsze kobiece inicjatywy.
W latach 90′ Olga Stefaniuk wraz z kilkoma innymi kobietami (m.in. Joanna Mizielińska, Agata Bryska) założyła OLA – Ogólnopolskie Archiwum Lesbijskie. Stowarzyszenie zajmowało się pozyskiwaniem literatury feministycznej w różnych językach, zbieraniem materiałów na temat lesbianizmu. W roku 1997 wydały pierwszy numer magazynu „Furia Pierwsza”, pierwszej gazety kobiet nieheteronormatywnych. W roku 1998 Izabela Filipiak, jako pierwsza kobieta w Polsce dokonała publicznego coming outu za pomocą prasy (Magazyn VIVA! luty 1998). W roku 2000 OLA zawiesiło swoją działalność z niewiadomych przyczyn. W 2009 roku nastąpił swoisty renesans kultury lesbijskiej. Bernadetta Darska wydała książkę „Głosy Kobiet. Prasa feministyczna po roku 1989 wobec tożsamości i dyskursu”, co zbiegło się w czasie z pomysłem wznowienia Furii. W tym samym roku wyszedł pierwszy numer odrodzonego pisma, o znacznie większym zasięgu i znaczeniu feministycznym, nadal jednak nieheteronormatywnym. Redakcją zajęła się wspomniana już Anna Laszczuk, Joanna Mizielińska i Marta Konarzewska. Niestety śmierć Laszczuk położyła kres działalności Furii. Do dziś nie wiadomo co stało się z Olgą Stefaniuk, ani z zasobami OLA.
Dziś, w 2018 roku nie wychodzi ani jedna gazeta poświęcona kobietom nieheteronormatywnym. Jesteśmy jedynie cegiełką w barwnym kolażu kultury LGBT+ i zlewamy się z pozostałymi jego elementami.

1odkrywanie-leshistorii-1841-2002-14-728

Czy tak być musi? Czy kobiety nie mają siły przebicia, czy potrzeby przebicia na większą skale? Czy za 10 lat ktoś, tak jak ja będzie się jeszcze zastanawiał nad genezą tego środowiska, nas naszym kulturowym dziedzictwem? Mamy nadzieję, że tak i że Sandry praca magisterska „Lesbijski dyskurs w polskiej sztuce kobiet po 2010 roku”. będzie istotnym śladem na tropie tych poszukiwań.
Jeżeli ktokolwiek ma jakieś informacje na temat Ogólnopolskiego Archiwum Lesbijskiego, Olgi Stefaniuk, itp, zapraszamy do kontaktu.

Więcej o historii polskich lesbijek można przeczytać TU.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.