Jeg elsker dig i København

Czas opisać co dokładnie wydarzyło się (już?!) tydzień temu. Tydzień temu odbyłyśmy podróż do Innego Świata. Podróż zaczęłyśmy już 13nastego lutego, ponieważ dzień przed ślubem musiałyśmy dostarczyć oryginały wszystkich dokumentów i potwierdzić, że my to my.

IMG_8049fot. Dominik Werner

Żadna z nas jeszcze nie miała okazji odwiedzić Kopenhagi, a Danie tylko przejazdem. Byłyśmy w Szwecji, pracowałyśmy z Norwegami, ale Dania kojarzyła nam się głównie z dwoma rzeczami – Legolandem i książką o szczęściu czyli hygge. Hygge to faktycznie zjawisko praktycznie stosowane, przynajmniej w Kopenhadze. To największe w Danii miasto, trzecie w niechlubnym rankingu najdroższych w Europie, według National Geographic, nie ma w sobie nic z burżujstwa czy turystycznego nadęcia. Kobenhaven jest jak jej mieszkańcy, zdystansowana i powściągliwa, ale przyjacielska i ciepła przy bliższym poznaniu. Pierwszą rzeczą, jaka zrobiła na nas ogromne wrażenie, był ruch uliczny, a raczej jego brak, niewiele aut, za to milion, miliony rowerów. Widok masy rowerzystów czekających grzecznie na swoje zielone światło – bezcenny! Nikt nie ładuje się na chodnik czy przejście dla pieszych. Centrum miasta epatuje spokojem, ładem, porządkiem, nawet na ruchliwszych ulicach nie ma mowy o chaosie. Wszystko jest zorganizowane, ma swój rytm, i my w tym rytmie doskonale się odnajdujemy, pomimo przenikającego, morskiego chłodu. Ogromne wrażenie robi na nas również wszechobecność wizerunków osób 50+ na ulicznych bilboardach i reklamach w prasie, a na ulicach twarze pozbawione makijażu, niepodrasowane botoksem czy firaną rzęs 1:1. Masa naturalnie wyglądających kobiet, nie tuszujących swoich zmarszczek ani piegów, które ewidentnie czują się dobrze we własnej skórze. Lokalsi stawiają na komfort, to widać, i to się udziela. Szybko łapiemy ten luz, zwłaszcza, kiedy docieramy do Najlepszego Hostelu w Mieście. Steel House Hostel to ewenement branży ho(s)telarskiej. Będąc hostelem, oferuje takie udogodnienia jak bezpłatne wifi, sala telewizyjna, sala kinowa (obie z netflixem), basen, siłownię, kawiarnię, 24h bar, oraz w pełni wyposażoną kuchnię na poziomie master chefa. Do tego sala kominkowa z przytulnymi kanapami i dywanami, oraz bujanymi fotelami… hygge pełną gębą. To właśnie tam spędziliśmy chyba najwięcej czasu, grając w szachy, oglądając olimpiadę czy po prostu rozmawiając nad kubkiem kawy.

IMG_6009fot. Anna Ninus

IMG_8139fot. Zandra Ninus

Po relaksie w Hostelu ruszyliśmy zwiedzać miasto. Szybko dotarliśmy na Stare Miasto, gdzie znaleźliśmy Grecki Bufet all You can eat, w sam raz na naszą kieszeń, a po obfitej kolacji udaliśmy się na dalszy spacer ulicami starówki i szybko trafiliśmy na najważniejszy deptak Strøget, miejsce, gdzie swoje sklepy mają najważniejsi projektanci. Nas jednak bardziej interesowały boczne uliczki i magiczne sklepiki z akcesoriami do gier, sklep Disneya czy, oczywiście salon Lego.

Po tym spacerze nie mieliśmy już sił na nic, wróciliśmy więc do naszego pokoju, wielkości przedziału pkp, gdzie na piętrowych łózkach zapadliśmy w sen, zbierając siły przed tym co nas czekało w Walentynki…

… Oczywiście na środę wszystko było zaplanowane co do minuty – śniadanie, prysznic, czesanie (Dzięki Kaja!), malowanie, ubieranie. Punktualnie o 11:00 check out, i godzina relaksu w pokoju kominkowym. Wszystko zgodnie z planem. O 13.00 pojawiłyśmy się w Ratuszu. A Kopenhaski ratusz to nie byle co, tylko prawdziwa perła architektury, wzniesiona w 1903 roku, ale skutecznie stylizowana na budowlę renesansową, wewnątrz pięknie zdobiony freskami, mozaikami, i flagami Danii. Miałyśmy niesamowite szczęście brać ślub w naprawdę pięknym miejscu, Widok dziedzińca naprawdę zatkał nam dech w piersiach. Do tego z okazji Walentynek, wszędzie były serduszka! Atmosfera naszego święta i święta Miłości doskonale się uzupełniały!

j206fot. Paweł Dejnatowicz, Historia Wizualna

O 13:30 wywołano nasze nazwiska, z którymi urzędniczka miała trochę połamania języka i weszłyśmy do małego pokoiku. Całość odbywała się w języku angielskim, ale zamiast suchej, urzędowej formuły, urzędniczka, nie przestając się uśmiechać, skomplementowała nasze stroje i tatuaże, a potem zachwyciła się pogodą i w końcu, przypominając nam na czym polega prawdziwa miłość, ogłosiła nas żoną i żoną. Było to niesamowicie podniosłe wydarzenie, usłyszeć z ust państwowego urzędnika, że oto jesteśmy małżeństwem, stres i wzruszenie sprawiły, że ledwo pamiętamy jak nam się udało złożyć podpisy na dokumentach i wymienić się obrączkami. Ale się udało, wiemy to ze zdjęć i relacji naszych wspaniałych świadków.

_MG_7256fot.Maria Baagøe Bové

Po wszystkim, kiedy emocje już opadły, zabrałyśmy naszych świadków na porządny obiad. To dzięki nim wszystko odbyło się tak sprawnie i bez komplikacji. Jeszcze raz chciałybyśmy podziękować Kai i Marcinowi, że wytrwale znosili całe to ciśnienie, nie zgubili obrączek i nie zaspali na samolot, a do tego ślicznie wyglądali i podpisali się na naszym certyfikacie ślubnym. Jesteście super, dlatego zabrałyśmy was na obiad do… Hard Rock Cafe Copenhagen. I nie tylko dlatego, że było najbliżej, i relatywnie tanio jak na Kopenhagę. Ale po roku pracy w Hard Rock Gdańsk (Sandra), wiedziałyśmy, że tam na pewno podchwycona zostanie ta radosna atmosfera jaką chciałyśmy celebrować. I udało się, serwis był na medal, jedzenie lepsze niż w Polsce (burger kalafiorowy!), i wszyscy składali nam życzenia…

IMG_8247fot. Kaja Grodzicka

Po obiedzie nie zostało już nic innego jak się pożegnać. Nasi świadkowie zostali w hotelu a my udałyśmy się na zasłużony odpoczynek i noc poślubną do Hotelu na drugim końcu miasta, gdzie udało nam się skonsumować zawarty związek i zrelaksować po tym niezwykłym dniu. Do dziś trudno nam jeszcze uwierzyć, że wszystko to miało miejsce. Na szczęście mamy zdjęcia i filmy, które to dokładnie dokumentują.

j205-3(4)

j208-2

j204

fot. Paweł Dejnatowicz, Historia Wizualna

Więcej o naszym ślubie w reportażu Katarzyny Włodkowskiej wraz z dokładną fotorelacją autorstwa Dominika Wernera już w poniedziałek, 26.02.2018 w dodatku do Gazety Wyborczej „Duży Format”.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: